niedziela, styczeń 27, 2008...1:41 am

O nieprzydatności lekcji historyja

Przejdź do Komentarzy

Na czym polega edukacja społeczeństwa?

Kiedy w XVIII wieku Kołłątaj, Piramowicz i ich koledzy zakładali swoją szpanerską i pierwszą na świecie Komisję Edukacji Narodowej, Polacy mieli szanse stać się ludźmi wykształconymi na miarę ówczesnej Europy. Nauczano wszystkich tych rzeczy, które przydawały się ludziom do ogólnego wykształcenia, do bycia inteligenckimi. Pewnie w tych czasach uczono z pasją, miłością i oddaniem. Wiadomo, że już wtedy młodzież nienawidziła łaciny i greki, ale zamierzenia ideowe były niezłe. W takim razie dlaczego dzisiaj sytuacja wygląda zgoła inaczej?

“Co mamy w planie, bracia?” “Fechtę, logę, filozofiję i geometryję” – czyli lekcje full opcja

Kilkaset lat temu, gdy nasz stary kolega Kościuszko chodził do swojej budy, chyba nie mógł się nudzić. Chyba na pewno, bo mając do dyspozycji kilkanaście przedmiotów trudno o nudę. Jazda konno, szermierka, retoryka, filozofia, logika, literatura – to tylko niektóre z nich, których od dawna nie ma. Nie mówię, że w XXI wieku należałoby uczyć jak kogoś ciachnąć z szabelki, ale zwracam uwagę na wykorzystanie późniejsze. Wszystko wspomniane było prędzej czy później w jakich sytuacjach wykorzystane. A jak to wygląda u nas? Niech któryś wykorzysta teorię dualizmu korpuskularno-falowego, heksametru daktylowego, czy może moduł Younga do rozwiązania swoich problemów! Przecież to czysty absurd, rzeczy totalnie “wyjęte”. Bo cóż z nimi można zrobić? Pochwalić się ich znajomością podczas rozmowy kwalifikacyjnej? Chyba pracodawca szybciej popuka się w głowę, aniżeli wyrazi swoje uznanie.

“O kurwa, znowu ta zasrana fizyka!” – czyli smutna codzienna rzeczywistość

Jak to jest, że codziennie podczas lekcji można zauważyć następującą sytuację. Profesor ględzi coś, bo musi, a uczniowie zamiast notować, to opierają głowę na rękach i z zegarkiem w ręku odliczają czas do końca lekcji. W czym leży problem? W lekcji? Nie, jej założenia są bardzo szlachetne. Mamy wynieść ile się da. Niestety. Tu zaczynają się schody. Dlaczego żyjąc w XIX wieku mamy średniowieczne metody uczenia się wszystkiego na pamięć? Zakuć. Po co? Dlaczego? Nieważne. Zakuć i zaliczyć. Czy to nie powinno wyglądać jak podróż po znanym miejscu? Przecież każdego dnia uczymy się czegoś nowego. To tak, jakbyśmy codziennie podróżowali. Czy jakby codziennie oglądać nowe Kolosea, Panteony, Bazyliki św. Pawła, to czy na drugi dzień byśmy już nie wiedzieli nic o tym? Czy byśmy wszystko zapominali? Nie. To zostaje w pamięci na długo. Na jak długo – zależy od przewodnika.

“Teraz spójrzcie! Zobaczycie coś niesamowitego, jedynego w swoim rodzaju! Prędko, prędko, bo zaraz nie będzie widać!” – czyli techniki zainteresowania i zniechęcenia

Może nie każdą szkołę stać na ultranowoczesne metody cyfrowo-komputerowo-audio-wizualne rodem z filmów SF. Żyjemy w Polsce, więc nie wymagam tego. Jednak skoro nie mamy pomocy naukowych, to czemu główny prowadzący się nie stara ich zastąpić? Czemu mówi zazwyczaj głosem bez przekonania? Nie każdy, ale większość. Dobry nauczyciel potrafi nawet najgorszą rzecz, największy syf przedstawić ciekawie. Zły nauczyciel – spartoli nawet najbardziej emocjonujący temat.

Czego nie ma, a co być powinno – czyli czemu minister o tym nie pomyśli

W XXI wieku nikt nie będzie uczyć jazdy konno, bo nie ma koni ani warunków do tego. Jednak, czemu nie uczyć na wuefie współczesnego odpowiednika fechtunku, czyli strzelectwa? Czy to się nie przyda kiedyś w obronie ojczyzny? Poza tym nauka pamięciowa przedmiotów, które szybko się dezaktualizują (gegra, infa) również nie należy do fajnych. Podaj wysokość plonów owsa w kwintalach w 1992 roku. Na co to nam? Głowa to nie śmietnik. Zamiast tego można by się uczyć rzeczy, które się przydają przez całe życie – jazdy samochodem, tańca, gotowania, załatwiania spraw urzędowych, majsterkowania. Potem większość będzie wzywać elektryka do przepalonej żarówki, bo w szkole o tym nie mówili i brak schematów myślowych…

“Ile książek przeczytałeś?” “Zero, wciąż zero” – czyli coś tu nie gra

Żal mi współczesnych ludzi, dla których jedynym kontaktem ze światem jest telewizja. Popkultura tego postmodernistycznego świata nie zaprowadzi nas do niczego dobrego. Najbardziej zasmuca to, że ludzie nie mają czasu na czytanie. Tutaj winę ponosi szkoła, która każe czytać syf sprzed stu lat. Potem na samą myśl o tym stają przed oczami popierdzieleni pozytywiści, którzy pisali powieści ultranudne i nijak odnoszące się do dzisiejszej rzeczywistości. Dlaczego w kanonie lektur nie ma najwybitniejszych książek? Np takiego “Pana Tadeusza” z Hiszpanii, Francji, Irlandii i innych państw? Wtedy to chociaż na wakacjach znalazłby się temat do rozmowy na poziomie z obcokrajowcem =)

5 komentarzy

  • ot co;] święte słowa, ze wszytskim sie zgadzam. szkoda tylko ze na poście sie skończyło i nic z twoich mądrych słów nie wyniknie…i jutro znow bedzie “zasrana fiza”;/

  • Strasznie “wydumany” tekst. Przydaloby sie mniej polotu, a wiecej retoryki.

  • Ciekawe, ciekawe. No może z tytułem się nie zgadzam, ale reszta trafia w sedno.

  • Eh… niestety, mierny tekst. Widzę Marcinie, że muszę częściej z tobą rozmawiać.

    W XVIII i XIX wieku panował jeszcze twardy, surowy system edukacji jezuickiej. Nauka była tylko biernym zakuwaniem. Dzisiaj, zmieniały się diametralnie metody nauczania – stawia się głównie na samodzielną pracę ucznia, wykorzystuje różnorodne techniki pamięciowe, dostosowane do różnych typów inteligencji. Bynajmniej nie bez powodu interpretujemy teksty, robimy ćwiczenia w grupach, prowadzimy dyskusje etc.
    Na jakiej podstawi twierdzisz, ze wtedy uczono z pasją i oddaniem? Jak się domyślam, na żadnej, a słowa te wynikają z twojego uwielbienia dla tamtych czasów i złudzeń.
    „Chyba na pewno, bo mając do dyspozycji kilkanaście przedmiotów trudno o nudę. „
    też masz do dyspozycji kilkanaście przedmiotów, a jednak się nudzisz.

    Dalej: jak ci wielokrotnie mówiłem, nie zgadzam sie z ocenianiem edukacji utylitarnym kryterium. Społeczeństwo nam głupieje, i głupieje najszybciej w krajach, w któych edukacja jest zorganizowana pod kątem praktycznych umiejętności (vide Australia). Rozumiem, że nie uda mi się za żadne skarby przekonać kogokolwiek, że wiedza, o dziwo, jest wartością, i ze lepiej być mądrym niż głupim, ale przecież szkołą ma nas nie tylko przygotować do życia, ale też przekazać pewien bagaż wiedzy teoretycznej – będący bazą do jego dalszego rozwijania, własnych przemyśleń.
    Czy twoim zdaniem umiejętność wymiany przepalonej żarówki czyni człowieka bardziej wartościowym od naukowca, który owszem, instalacji elektrycznej nie naprawi, ale dzięki niemu postęp moze uczynić przynajmniej mały krok naprzód?
    „Niech któryś wykorzysta teorię dualizmu korpuskularno-falowego, heksametru daktylowego, czy może moduł Younga do rozwiązania swoich problemów” – jak pójdziesz po szkole na fizykę, nie obejdzie się bez znajomosci dualizmu korpuskularno- falowego. Jak pójdziesz na filologię łacińską, będziesz musiał znać podstawy heksametru daktylicznego. Szkoła średnia dając nam wiedzę z różnych dziedzin przygotowuje nas do wyższych studiów. Każdy musi mieć takie same szanse – więc nauczane są zarówno matematyka, jak i polski, historia. Oczywiście, humaniści nie lubia matematyki, a umysły ścisłe polskiego. Ale przecież system szkolnictwa nie moze być układany pod jednostkę.
    Tak, szkołą średnia przygotowuuje do wyższych studiów – taka jest smutna prawda. Dlaczego Marcinie nie poszedłeś do technikum? Albo zawodówki? Przecież tam nauczyłbyś sie praktycznych umiejętnosci… Przemyśl swoją decyzję. Marnujesz sie w tej szkole.
    Jeżeli chodzi o nauczycieli, to owszem, nie uczą najlepiej. Finansów brak. Ale widzę też, że triumfuje roszczeniowa postawa uczniów, któzy chcą, zeby nauczyciel osobno się nad każdym pochylał i wtłaczał wiedzę do głowy. Byle tylko nie musieć nic robić.
    „Jednak, czemu nie uczyć na wuefie współczesnego odpowiednika fechtunku, czyli strzelectwa” Przeiceż strzelectwo nie jest rozwijajacą fizycznie umiejętnoscią! W obronie ojczyzny? Ciekawe, przed czym? Już dawno wojsko stało się zawodowe – a likwidowany w Polsce właśnie pobór to przeżytek. Poborowi nie są w stanie walczyć w realiach współczesnego pola walki.
    „Poza tym nauka pamięciowa przedmiotów, które szybko się dezaktualizują (gegra, infa)” geografia szybko sie dezaktualizuje? A to ci dopiero… Rozumiem, że twoim zdaniem żyjemy w epoce wielkich odkryć geograficznych, a kontynenty pływają po całym globie jak szalone…
    A jeżeli chodzi o informatykę – nie chodzi przecież tylko o nauczenie obsługi programów – któa to wiedza nie dezaktualnizuje się zbytnio, bo nowe są tworzone z podobnymi zasadami użytkowania jak stare, ale również o oswojenie z komputerem.

    „Potem na samą myśl o tym stają przed oczami popierdzieleni pozytywiści, którzy pisali powieści ultranudne i nijak odnoszące się do dzisiejszej rzeczywistości. Dlaczego w kanonie lektur nie ma najwybitniejszych książek? Np takiego “Pana Tadeusza” z Hiszpanii, Francji, Irlandii i innych państw? Wtedy to chociaż na wakacjach znalazłby się temat do rozmowy na poziomie z obcokrajowcem =)”
    Ech. O celach oświatowych już mi się nie chce rozpisywać, więc ograniczę się do tego: czytamy książki pozytywistó nie odnoszą sie bezpośrednio do współczesnej rzeczywistości – bo jak pisarz moze pisać w odniesieniu do epoki, któej jeszcze nie ma? Odnoszą się one do rzeczywistosci, w któej zostały napisane, a ty tę rzeczywistość dzięki temu możesz poznać. A nie sposób zrozumieć teraźniejszości bez zrozumienia przeszłości.

  • Mateusz napisał wszystko to, co miałam na myśli


Dodaj komentarz