Jak wygląda sprawa?
Przechodząc przez burzliwy okres młodzieńczy warto mieć przewodnika, jak np Jezus. Jednak większość młodych ludzi ma gdzieś wiarę i sprawy z nią związane. W sumie to nie ma się czemu dziwić. Najczęściej jedyny kontakt z wiarą jest na religii. I tutaj zaczyna się robić ciekawie…
“Chodźcie, zadamy księdzu trudne pytanie, aby go udupić!”
Nie mówię, że wszędzie, ale w większości szkół religia nie jest traktowana poważnie. Młodzież najzwyczajniej ją olewa. W czym leży problem? W treści programu i w jej prowadzącym. Co począć jak trafia się ksiądz-oferma? Kompletny leszcz nieprzygotowany do odpowiedzi na pytania dotyczące aborcji, samobójstw, antykoncepcji i klonowania ludzi? Na pierwszy rzut oka widać, że sobie nie radzi i nie wie co powiedzieć. Próbuje zmienić temat i po raz enty opowiadać o częściach różańca, Wielkim Poście, czy może że Pan Jezus był dobry i robił z Józefem mebelki. Myśli, że nas zaciekawi tymi frazesami dla przedszkolaków i dzieci pierwszokomunijnych. Jednak tu bardzo się myli. Młodzi ludzie (mimo, że nie skończyli żadnych studiów) są świetnymi psychologami i wiedzą, kiedy ktoś próbuje wcisnąć im kit. Jak tylko zobaczą jakąś słabostkę, biją ile się da, aż pęknie i mają z tego satysfakcję.
-Niech xiędzu powie, czy jak pielęgniarki w getcie żydowskim oddały swój cyjanek dzieciom, aby uśmierzyć im cierpienie i nie dopuścić, aby zostały brutalnie zamordowane przez hitlerowców, to czy popełniły grzech zabójstwa?
-A w jakim to było getcie?
The best of the best – czyli moja złota trójka
Kiedy się idzie do Kościoła, sytuacja nie wygląda lepiej. Wielokrotnie się zdarza, że podczas kazania większość ludzi najzwyczajniej w świecie sobie śpi. Dlaczego? Bo nie rozumieją o czym gada xiędzu, albo mają to w dupie. Często kazania nijak mają się do współczesnego świata i pasują do naszego życia jak pięść do nosa. Dlaczego księża mają w nosie parafian i nie mówią poprawną, zrozumiałą dla wszystkich polszczyzną, tylko zasuwają pseudobiblijnym bełkotem? Nie ma się co dziwić, że tak mało ludzi przychodzi na mszę św. Po jej skończeniu niewiele wynoszą. Jednak istnieje paru księży, o których kazaniach dyskutuje młodzież, środowiska akademickie, czy całe miasteczka. Na ich homilie ludzie przejeżdżają kilkadziesiąt kilometrów, aby usłyszeć myśl na ten tydzień. Ta trójka to ojcowie Thomas Zielonka, Tomasz Ewertowski i Marek Dziewiecki.
“Jak wygrać życie – instrukcja obsługi” czyli zwykłym językiem o niezwykłym chrześcijaństwie
Marek Dziewiecki fantastycznie prowadzi rekolekcje dla studentów. Będąc raz w Katedrze byłem zdumiony, jak fantastycznie można interpretować Biblię i mówić o współczesnym świecie. Lubi jak zadaje mu się trudne pytania. Wtedy argumentami powali nie jednego filozofa. Xiędzu jest tak wszechstronnie oczytany, że w błysk udowodni, że problemem jest postmodernistyczne rozumowanie świata. Nie ma się co dziwić, że studenci nagradzają go brawami.
Brazylijska dżungla, husaria, Piłsudski, piłka nożna i o. Pio – czyli kazanie full opcja
Ojciec Tomasz Ewertowski jest rewelacyjnym mówcą. To co powie pamięta się dłużej niż tydzień. Ma niesamowity dar skupiania na sobie uwagi słuchaczy. Nikt nie pomyśli o niczym innym, nikt nie spojrzy na zegarek. Przygotowuje sobie widocznie przez cały tydzień homilię. I zawsze ze wspaniałym efektem. Do każdej ewangelii znajdzie przykłady w historii, literaturze, filmie czy historiach zasłyszanych od innych. Ponadto to człowiek, który umie zorganizować niemalże wszystko. Od corocznych koncertów Krawczyka po zbudowanie nowego kościoła i wieży z kurantami.
“Dawaj xiędzu na piwo!” “Nie ma sprawy stary, tylko wyjdź na przepustkę!”
Podczas pobytu w Monachium poznałem o. Thomasa, który pracuje w poprawczaku. Jeden z najlepszych księży, jakich spotkałem. Można z nim pogadać jak z kumplem, czy iść na piwo. Przez to, że pracuje z trudną młodzieżą, mówi językiem charakterystycznym bardziej Mezo i Liberowi, niż katolickiemu zakonnikowi, oraz ma doświadczenia w ekstremalnych sytuacjach (”Był u nas taki na głodzie. Chłopak sobie usypał ścieżkę z proszku do prania i ciach! zaczął wciągać! Nie wiedzieliśmy czym go potem… mlekiem, czy czymś…”). A jednak po spowiedzi u niego, wielu młodym ludziom pojawiają się łzy w oczach. To jest ktoś niezwykły. Ktoś kto uratuje jeszcze nie jedno życie.
O. Thomas: To co robisz, to jedno wielkie skurwysyństwo. Jak nie chcesz się zmieniać, to nie truj dupy, tylko zrób jedną rzecz. Spraw, aby nikt przez ciebie nie płakał. Jeśli to zrobisz – to już jesteś gościu. Jeśli nie – to kawał chuja jesteś. Nie dość, że rozpierdoliłeś życie sobie, to jeszcze rozpierdalasz innym.
Komentarzy: 2
sobota, listopad 17, 2007 o 10:49 pm
Kolejny świetny wpis Marcin! Lepiej mi się czyta tego bloga niż to co pisze u siebie Chętkowski. Szkoda tylko, że tak rzadko coś tu wrzucasz. My chcemy więcej!
niedziela, listopad 18, 2007 o 9:29 pm
Tak właśnie wygląda religia! I nie możemy zrobić nic, żeby było lepiej. Szkoda.