piątek, październik 19, 2007...7:18 pm

Podróż do ‘dwa jeden’

Przejdź do Komentarzy

Zanim opuścisz próg domu…

Codziennie rano, gdy się budzę, powienienem być wyspany i wypoczęty. Jednak gdy zamiast wstającego słońca, widzę deszczową pogodę na łódzkim blokowisku od razu mam coraz mniejszą ochotę wychodzić z łóżka, a moję oczy stają się jeszcze bardziej cięższe. Cóż… zbieram w sobie siły i idę do Babci na śniadanie. Najedzony i odpicowany wracam ponownie do domu aby zabrać cały ciężki towar do szkoły. W międzyczasie włączam telewizor i szukam czegoś ciekawego. Wiem, że i tak gówno znajdę, bo o tej porze mogę się co najwyżej pogapić na badziewne reklamy super wydajnych i elekrooszczędnych urządzeń AGD i RTV, powtórki programów i śmieszne rozmowy przy herbacie. Aby poprawić sobie humor włączam Russkij Pierwyj Kanał, bo wiem, że tam chociaż się pośmieję z rewelacyjnych rozwiązań problemów z życia codziennego. Nigdy się nie zawiodłem. A to Rusek pokazuje jak zrobić samemu piłę, a to kogoś uczą samoobrony, a to gruba kucharka pokazuje jak smażyć skwarki… full opcja.

Scheiße! Już tak późno! – czyli wyścig z czasem na tramwaj

Zazwyczaj rano tracę poczucie czasu. W momencie jak okazuje się, że za 4 minuty mam tramwaj, zarzucam szybko na siebie szalik, kurtkę i empetrójkę na uszy i pospiesznym krokiem wyskakuję z domu. Po opuszczeniu bloku, widok codziennie ten sam. Szare, mokre blokowisko i przygnębiający obraz pałętających się ludzi, z minami jak na ścięcie. Idę przed siebie codziennie tą samą drogą. Przechodzę przez boisko, które kiedyś było centralnym punktem do osiedlowych meczów. Było. Jak sam napis na nim wskazuje – w 1994. Potem – jak to w Polsce bywa - ukradziono siatki, następnie bramki. Przechodzę między blokami dalej. Teraz już widzę drogę po której jeżdżą tramwaje. Widzę z daleka mój przystanek, na którym stoi już motłoch. Wystarczy dać im transparenty i demonstracja gotowa.

Rozkopana Łódź – czyli więcej niż jedna opcja dojazdu

Pomysły MPK na przeprowadzanie remontów są rewelacyjne. “Zmiany na trasie obowiązują do odwołania”. Super. Po prostu świetnie. W Niemczech są już teraz znaki, że ten a ten odcinek drogi będzie remontowany od lutego 2008 do połowy maja 2008. A u nas? No cóż. Free style obowiązuje. Z uwagi na to, że przez roboty drogowe nie mam bezpośredniego połączenia z budą, wsiadam do jakiegokolwiek jadącego tramwaju, bo i tak się przesiądę (i właśnie dlatego nie spieszę się wychodząc z domu). Sama jazda również dostarcza ciekawych wrażeń. Zazwyczaj szczególnie uprzykszają mi się moherowe berety, które lubią się pchać. Na domiar złego napierają na drzwi od razu jak tramwaj ruszy. Dlaczego? Bo wysiadają na nastepnym przystanku i muszą mieć pewność, że będą pierwsze! Nieznoszę tego!

Przesiadki w deszczu – czyli można pobudzić wyobraźnię

Mogę wysiąść przy Kościuszki i iść sobie 7 minut piechotą aż dojdę do szkoły. Mogę, ale jak pogoda jest beznadziejna jak codzień wybieram inna opcję. Wysiadam przy Żeromskiego. Razem ze mną – tłumy gawiedzi. Idę powoli dokładnie obserwując przechodzący obok mnie tłum. Przypomina mi się “Pianista” – tłum Żydów idzie po schodach do getta. Jeden za drugim, jeden za drugim. Wszyscy z głowami w dół. Potem rozchodzą się na dwie strony, jakby wiedzieli co ich czeka. Czarna procesja… Otrząsam się i przyspieszam kroku.

1 komentarz


Napisz odpowiedź