czwartek, wrzesień 6, 2007...11:06 pm

Niepokojące blokowisko

Przejdź do Komentarzy

O co chodzi?

Do widoku coraz to nowych placów budowy powinniśmy się już przyzwyczaić. Cały czas jest coś remontowane, dobudowywane, odnawiane czy może doszczętnie burzone. Wszystko to dzieje się po rewelacyjnych pomysłach zagospodarowania terenu władz miasta. Owi panowie, mają koncepcje na długie lata. Wiedzą jak uczynić z Łodzi najpiekniejsze miasto Polski… Niepokorni wizjonerzy…

“O Boże… co tu się stało??” czyli pierwszy rzut oka 

Jednak są miejsca, w których nowo budowane mieszkania są ostatnią rzeczą którą chciało by się zobaczyć… Niczego się nie spodziewając, wychodzę z autobusu linii 86 na przystanku Maratońska-Obywatelska i z rękami w kieszeniach, empetrójką na uszach zmierzam w kierunku domu. Nagle spoglądam w prawo i zaczyna coś nie grać. “Kurna” myślę sobie. “Skąd u diabła wzięły się te wielkie metalowe płyty ogradzające cały plac? Gdzie podziały się drzewa? Gdzie jest gór…” Stoję zamurowany. Właśnie spotrzegłem, że jedno z miejsc mojego dzieciństwa zostało zamienione na ciągnące się pole żwiru, hałdy okropnie wyglądającego piasku i smutno wystające korzenie uciętych drzew. Dookoła tej przygnębiającej panoramy rozciągają się pomazane przez kibiców ŁKSu sprayami metalowe płyty mogące oznaczać, że nie wolno wchodzić. Po górce, na której zjeżdzałem na sankach pod koniec lat 90., chodnikach, pięknych rozłożystych drzewach, ławeczkach, rampach dla skaterów, huśtawkach, drabinkach czy karuzelach nie ma najmniejszego śladu…

Śladami mojego dzieciństwa… czyli pojawiają się wspomnienia

Stoję i gapię się jak ten palant na żałosny, łódzki landszaft. Poszerzające się szare blokowisko… bez żadnych perspektyw wizualnych czy koncepcji na przyszłość. Nowe i nowe bloki, wszystkie takie same… Nagle przechodzą mi przez głowę wspomnienia z dzieciństwa. Pamiętam jak tym miejscu była górka, na której zimą bawiły się dzieciaki, a latem lubiła siadać młodzież z piwem. Pamietam jak w 1996 przychodziłem tu z Babcią na huśtawki, czy tzw. “żyrafę”. Jak kolesie w bluzach z kapturami szaleli tu na swoich BMXach robiąc karkołomne akrobacje i wyskoki, czy jak każdej środy wieczorem wracałem tędy z rosyjskiego. Teraz ujrzę tutaj nowy blok…

Świat się zmienia - czyli gdzie teraz spotkamy tych ludzi

Przypominam sobie, jak koło mojej starej podstawówki był wielki trawnik, a dookoła niego ławeczki. Przychodziliśmy tu z kolegami z osiedla grać w piłkę, a przechodzący ludzie zatrzymywali się i siadali oglądajac biegających Roberto Carlosów, Zidane’ów, Beckhamów czy Dudków. W tym miejscu stoją obecnie dwa nowe bloki…
Albo jak lubiliśmy przechodzić przez tzw. “zaułek pijaków” – wielkie trawiaste pole między blokami a Supersamem, na którym rosły lipy, stały ławeczki, na których można było spotkać leżących meneli, pijaków, bumelantów, gimnazjalistów, rynkowe przekupy, gadające sąsiadki i całą masę innych ludzi. Tam dalej stała budka z lodami Pana Jędrasika, do którego chodziliśmy prawie każdego letniego dnia, napędzając mu biznes. Teraz w tym miejscu można zobaczyć Tesco zamiast Supersamu oraz koparki, dźwigi i betoniarki budujące nowy blok…

Tam gdzie można było spotkać Pańczaka i Prószkowskiego…

Przychodzi mi teraz na myśl ogromny zielony teren porośnięty drzewami ciągnący się wzdłuż wieżowca mojego starego kumpla Wojtka. Drzewa służyły nam za bramki i nie mogliśmy doczekać się wiosny, aby wspólnie pójść zagrać kolejny wielki mecz. Lata 1997-2003… Zbierali się wtedy wszyscy: Ja, Wojtek i jego bracia, Rafcio, Pycio, Pańczaki, Prószkowski, koledzy Roberta i Michała, Pliska, Jura, Bazyl, Barnaba, Siwy, Żużel, czasem przypałętał się Banan, Rumun, Góra, Drab, Dylon, Piętaszek czy jacyś kolesie z piętnastki. Już nie pamiętam kiedy rozegraliśmy ostatni wspólny mecz. Tam raczej nigdy nie zbudują żadnego bloku.

Smutna szara rzeczywistość

Idąc przez moje osiedle można spotkać dużo dresiarzy i blokersów. Przybywa bloków. Jeden wygląda jak drugi. Stare, 30-40 letnie budowle. Przypomina mi się jak byłem w Berlinie Wschodnim i oglądałem tych biednych Murzynów czy Turków mieszkających w takich blokowiskach jak moje. Wszystko pomazane sprayami, brudne. Niby dużo zieleni, a mieszkania są ocieplane i malowane. Niby wszystko pięknieje. Niby jest lepiej… niby…

2 komentarzy

  • Nie wspomniałeś o jeszcze jednej ciekawostce dotyczącej budownictwa mieszkaniowego w naszym mieście(a może po prostu o tym nie wiesz), otóż w śródmieściu statystycznie co 7 mieszkanie stoi puste, w praktyce wygląda to tak że co jakiś czas można natknąć się na całkowicie pustą kamienicę, większość z nich jest w rękach prywatnych właścicieli którzy:
    a) Nie mają pieniędzy na ich remont
    b) Nie wiedzą że kamienica jest ich własnością(a co za tym idzie nie płacą za nią podatku i powinna być im odebrana, właśnie powinna…)
    c) Mieszkają za granicą i nic ich ona nie obchodzi
    d) Nie wiadomo do końca kto jest jej właścicielem
    A nasze kochane władze zamiast się tym zająć wydają kolejne pozwolenia na budowę.

  • Świetny wpis. Miłe do poczytania. Ale skłania do refleksji… Wierz mi, że w Pabianicach nie jest inaczej. Myślę, że jeszcze gorzej…


Dodaj komentarz